Czym jest CBDC? CYKL REPORTAŻY: „PIENIĄDZ PRZYSZŁOŚCI” REPORTAŻ 2
CBDC – cyfrowa waluta banku centralnego. Jak naprawdę ma działać?
Wyobraźmy sobie pieniądz, który wygląda jak saldo w aplikacji bankowej, ale nie jest zwykłym depozytem w banku komercyjnym. Można nim zapłacić w sklepie, przesłać go drugiej osobie, przechowywać w telefonie lub na specjalnej karcie, a w niektórych sytuacjach korzystać z niego nawet bez dostępu do internetu.
Taki pieniądz nie byłby Bitcoinem, stablecoinem ani punktem lojalnościowym prywatnej firmy. Stanowiłby oficjalną, cyfrową formę waluty emitowanej przez bank centralny.
To właśnie CBDC — Central Bank Digital Currency, czyli cyfrowa waluta banku centralnego.
Choć nazwa brzmi technicznie, idea jest stosunkowo prosta: stworzyć elektroniczny odpowiednik gotówki, który zachowa zaufanie do pieniądza państwowego, ale będzie działał w świecie aplikacji, natychmiastowych transakcji i połączonych urządzeń.
Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy odpowiedzieć na bardziej szczegółowe pytania. Kto będzie prowadził cyfrowy portfel? Czy bank centralny zobaczy każdy zakup? Co stanie się podczas awarii internetu? Czy środki będą mogły zostać zablokowane? I czy CBDC rzeczywiście będzie pieniądzem należącym do obywatela, czy kolejną usługą kontrolowaną przez instytucje finansowe?
Czym właściwie jest CBDC?
CBDC to pieniądz emitowany przez bank centralny, zapisany w formie cyfrowej i nominowany w oficjalnej walucie danego państwa lub obszaru walutowego.
Cyfrowy złoty byłby więc wyrażony w złotych, cyfrowe euro w euro, a cyfrowy dolar w dolarach. Jednostka cyfrowej waluty miałaby taką samą wartość nominalną jak odpowiadająca jej jednostka gotówki.
Jedno cyfrowe euro nie powinno być warte mniej lub więcej niż jedno euro w banknocie. Nie byłoby aktywem spekulacyjnym, którego cena zmienia się na giełdzie.
CBDC miałoby być bezpośrednim zobowiązaniem banku centralnego, podobnie jak banknot znajdujący się w portfelu. To odróżnia je od pieniędzy przechowywanych na zwykłym rachunku bankowym, które są zobowiązaniem banku komercyjnego wobec klienta.
Bank Rozrachunków Międzynarodowych definiuje CBDC jako cyfrową formę pieniądza banku centralnego, różną od tradycyjnych sald rezerwowych utrzymywanych przez instytucje finansowe.
Dwa rodzaje cyfrowej waluty banku centralnego
Nie każde CBDC ma służyć zwykłym obywatelom.
Pierwszym rodzajem jest detaliczne CBDC, przeznaczone dla osób fizycznych oraz przedsiębiorstw. Takim rozwiązaniem miałoby być cyfrowe euro. Użytkownik mógłby nim płacić za zakupy, przesyłać środki rodzinie albo przyjmować płatności za towary i usługi.
Drugim rodzajem jest hurtowe CBDC, przeznaczone przede wszystkim dla banków i innych instytucji finansowych. Służyłoby ono do rozliczeń dużych transakcji, obrotu papierami wartościowymi oraz płatności pomiędzy instytucjami lub państwami.
W praktyce przeciętny człowiek prawdopodobnie nigdy nie zobaczyłby hurtowego CBDC na ekranie telefonu, choć jego technologia mogłaby przyspieszyć działanie systemu finansowego.
Według badania BIS obejmującego 93 banki centralne 91 procent z nich analizowało w 2024 roku detaliczne CBDC, hurtowe CBDC albo oba rozwiązania jednocześnie. Nie oznacza to jednak, że wszystkie te państwa zdecydowały się na emisję nowej waluty.
Czy bank centralny otworzy każdemu obywatelowi konto?
To jeden z najczęściej powtarzanych mitów.
W większości analizowanych modeli bank centralny nie miałby prowadzić milionów indywidualnych rachunków i obsługiwać bezpośrednio każdego użytkownika. Bardziej prawdopodobny jest system dwupoziomowy.
Na pierwszym poziomie bank centralny emitowałby walutę, gwarantował jej wartość i zarządzał podstawową infrastrukturą.
Na drugim poziomie działałyby banki komercyjne, instytucje płatnicze, operatorzy portfeli lub inne uprawnione podmioty. To one mogłyby identyfikować klientów, dostarczać aplikacje, obsługiwać płatności i pomagać przy odzyskiwaniu dostępu do portfela.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy wskazuje, że większość banków centralnych bada właśnie model dwupoziomowy, ponieważ pozwala wykorzystać istniejącą infrastrukturę finansową i doświadczenie pośredników, pozostawiając bankowi centralnemu nadzór nad emisją pieniądza.
Dla użytkownika oznaczałoby to prawdopodobnie, że cyfrowy portfel nadal mógłby być dostępny za pośrednictwem banku lub aplikacji płatniczej. Różniłoby się natomiast to, jaki pieniądz znajduje się w tym portfelu.
Jak cyfrowy pieniądz trafi do portfela?
Jednym z możliwych sposobów byłaby zamiana pieniędzy z rachunku bankowego na CBDC.
Użytkownik wybierałby w aplikacji kwotę, którą chce przenieść do cyfrowego portfela. Jego konto bankowe zostałoby obciążone, a odpowiadająca kwota pojawiłaby się w portfelu CBDC.
Proces odwrotny pozwalałby przenieść środki z cyfrowego portfela z powrotem na zwykły rachunek.
W systemie cyfrowego euro rozważa się także funkcję automatycznego zasilania portfela. Jeżeli jego saldo byłoby zbyt niskie, brakująca kwota mogłaby zostać pobrana z powiązanego rachunku bankowego. Możliwe byłoby również automatyczne odprowadzanie nadwyżki z portfela na konto.
Dzięki temu użytkownik nie musiałby ręcznie zarządzać dwoma oddzielnymi saldami przy każdej płatności.
Telefon, karta, zegarek czy urządzenie bez ekranu?
Cyfrowy pieniądz nie musi być przechowywany wyłącznie w smartfonie.
Portfel CBDC mógłby mieć różne formy:
aplikacji mobilnej,
funkcji w aplikacji bankowej,
fizycznej karty płatniczej,
urządzenia z zabezpieczonym modułem elektronicznym,
portfela w zegarku lub innym urządzeniu,
rozwiązania dostosowanego do osób z niepełnosprawnościami,
uproszczonego portfela dla osób niekorzystających ze smartfonów.
Europejski Bank Centralny zakłada, że planowana aplikacja cyfrowego euro powinna umożliwiać płatności online i offline oraz być możliwie prosta i dostępna dla różnych grup użytkowników.
To ważne, ponieważ waluta publiczna nie może być zaprojektowana wyłącznie dla osób posiadających nowoczesny telefon, stałe połączenie z internetem i wysokie kompetencje cyfrowe.
Jak wyglądałaby zwykła płatność?
Z punktu widzenia użytkownika płatność CBDC mogłaby przypominać dzisiejszą płatność kartą lub telefonem.
W sklepie klient zbliżałby urządzenie do terminala, skanował kod albo zatwierdzał płatność w aplikacji. System sprawdzałby dostępność środków, autoryzował transakcję i przekazywał cyfrową wartość odbiorcy.
Różnica nie musiałaby być widoczna na ekranie. Najważniejsza zmiana zachodziłaby w warstwie rozliczeniowej.
W przypadku tradycyjnej płatności kartą w transakcji mogą uczestniczyć bank klienta, bank sprzedawcy, operator terminala, organizacja kartowa i system rozliczeniowy.
CBDC mogłoby uprościć część tego procesu, choć prawdopodobnie nadal korzystałoby z pośredników odpowiedzialnych za obsługę klienta i zgodność z przepisami.
Czy CBDC musi korzystać z blockchaina?
Nie.
To jeden z najczęstszych błędów w dyskusji o cyfrowych walutach.
CBDC może działać na technologii rozproszonego rejestru, ale może również korzystać z klasycznej, scentralizowanej bazy danych. Bank centralny może wybrać system hybrydowy, w którym część danych znajduje się w centralnej infrastrukturze, a część jest przetwarzana przez pośredników.
Blockchain jest tylko jednym z możliwych narzędzi.
Decyzja technologiczna zależy od tego, czy system ma być szybki, odporny na awarie, energooszczędny, skalowalny, prywatny i zdolny do obsługi milionów transakcji.
BIS wskazuje, że projekty CBDC mogą różnić się między innymi rodzajem infrastruktury, modelem dostępu, sposobem identyfikowania użytkowników oraz rolą pośredników.
Państwowa waluta cyfrowa nie musi więc działać jak Bitcoin. Nie musi również wymagać energochłonnego „wydobywania” nowych jednostek.
Płatności bez internetu
Jedną z najbardziej interesujących funkcji CBDC są płatności offline.
W takim modelu część cyfrowych środków byłaby przechowywana lokalnie w zabezpieczonym urządzeniu. Użytkownik mógłby przekazać pieniądze drugiej osobie lub zapłacić w sklepie nawet wtedy, gdy nie działa internet.
Można to porównać do cyfrowego banknotu znajdującego się w urządzeniu.
Technicznie rozwiązanie jest jednak znacznie bardziej skomplikowane niż zwykła płatność online. System musi zapobiegać sytuacji, w której ta sama cyfrowa jednostka zostanie wydana dwa razy. Musi także ograniczyć skutki kradzieży urządzenia, manipulacji oprogramowaniem lub fałszowania danych.
IMF wyróżnia kilka modeli płatności offline: rozwiązania chwilowo odłączone od sieci, okresowo synchronizowane oraz całkowicie offline przez określony czas lub liczbę transakcji.
BIS w ramach projektu Polaris analizował między innymi bezpieczeństwo, odporność i zarządzanie ryzykiem w systemach CBDC zdolnych do działania bez stałego połączenia z internetem.
Cyfrowe euro ma być projektowane z możliwością płatności offline. Według założeń EBC takie transakcje miałyby zapewniać poziom prywatności zbliżony do gotówki.
Czy bank centralny zobaczy, co kupujemy?
Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich CBDC. Wszystko zależy od konstrukcji systemu i obowiązujących przepisów.
Technicznie cyfrowa płatność może pozostawiać szczegółowe dane. Można zapisać kwotę, czas, odbiorcę, lokalizację, urządzenie oraz inne informacje pozwalające odtworzyć historię transakcji.
Nie oznacza to jednak, że bank centralny musi otrzymywać pełne dane osobowe każdego użytkownika.
W modelu cyfrowego euro EBC deklaruje, że Eurosystem nie powinien być w stanie ustalić na podstawie otrzymywanych danych, kim jest użytkownik ani co kupuje. Obsługą relacji z klientem zajmowaliby się pośrednicy, podobnie jak obecnie banki i instytucje płatnicze.
W przypadku płatności offline założenia zakładają jeszcze wyższy poziom prywatności. EBC wskazuje, że przy takim transferze nawet bank użytkownika nie powinien znać danych drugiej strony transakcji.
Nie oznacza to pełnej anonimowości we wszystkich sytuacjach. System musi uwzględniać przepisy dotyczące przeciwdziałania praniu pieniędzy, finansowaniu terroryzmu, oszustwom i innym przestępstwom finansowym.
IMF ostrzega, że źle zaprojektowany system CBDC może powodować wycieki danych, nadużycia, cyberataki oraz ponowną identyfikację użytkowników nawet wtedy, gdy część informacji została wcześniej zanonimizowana.
Prywatność nie zależy więc wyłącznie od deklaracji. Musi wynikać jednocześnie z technologii, prawa, ograniczonego dostępu do danych i skutecznej kontroli nad instytucjami.
Czy cyfrowe pieniądze będą programowalne?
CBDC może współpracować z programowalnymi usługami płatniczymi, lecz nie oznacza to automatycznie, że każda jednostka waluty będzie miała narzucone ograniczenia.
Programowalna płatność może zostać wykonana po spełnieniu określonego warunku. Przykładowo:
pieniądze zostają przekazane sprzedawcy dopiero po dostarczeniu towaru,
urządzenie automatycznie płaci za zużytą energię,
ubezpieczenie wypłaca świadczenie po potwierdzeniu określonego zdarzenia,
przedsiębiorstwo rozlicza dostawcę natychmiast po odbiorze przesyłki,
czynsz jest opłacany automatycznie w określonym dniu.
To programowanie sposobu wykonania płatności, a niekoniecznie samego pieniądza.
Bardziej kontrowersyjna byłaby waluta, której jednostki mogłyby mieć termin ważności, określone dozwolone zastosowanie lub zakaz zakupu wybranych produktów.
Europejski Bank Centralny deklaruje, że cyfrowe euro nie ma być „programowalnym pieniądzem”, którego wykorzystanie byłoby ograniczane przez władze do określonych celów. Możliwe mają być natomiast dobrowolne, automatyczne usługi płatnicze oferowane użytkownikowi.
Techniczna możliwość nie jest więc równoznaczna z prawnym uprawnieniem do jej zastosowania.
Co stanie się, gdy ktoś zgubi telefon?
Gotówka zgubiona na ulicy zazwyczaj przepada. Cyfrowy portfel może pozwolić na odzyskanie dostępu do pieniędzy, ale wymaga bezpiecznej procedury identyfikacji właściciela.
Użytkownik mógłby zablokować utracone urządzenie, zalogować się na nowym telefonie albo odzyskać portfel przy pomocy banku lub instytucji płatniczej.
System musiałby jednocześnie chronić przed przejęciem portfela przez oszusta podszywającego się pod właściciela.
Szczególnym problemem są środki przechowywane offline. Jeżeli cyfrowa wartość znajduje się wyłącznie w fizycznym module urządzenia, jej odzyskanie może być trudniejsze. Dlatego projektanci muszą znaleźć kompromis między prywatnością, możliwością odzyskania środków i bezpieczeństwem.
Po co limity cyfrowego portfela?
Jednym z zagrożeń związanych z detalicznym CBDC jest możliwość gwałtownego przenoszenia pieniędzy z banków komercyjnych do portfeli banku centralnego.
W czasie kryzysu klienci mogliby masowo zamieniać depozyty bankowe na CBDC, uznawane za bezpieczniejsze. Taki proces mógłby pogłębić problemy banków i ograniczyć ich zdolność do udzielania kredytów.
Dlatego rozważa się limity maksymalnej kwoty przechowywanej w portfelu albo mechanizmy automatycznego przenoszenia nadwyżek na rachunek bankowy.
IMF ocenia, że wpływ detalicznego CBDC na stabilność finansową będzie zależał między innymi od skali jego wykorzystania, konstrukcji systemu i warunków występujących w danym państwie.
Limit nie oznacza więc, że cyfrowa waluta jest bezwartościowa. Ma ograniczyć ryzyko, że stanie się ona masowym zamiennikiem wszystkich depozytów bankowych.
Czy CBDC będzie oprocentowane?
Detaliczne CBDC może być oprocentowane albo nieoprocentowane, zależnie od projektu.
W przypadku cyfrowego euro zakłada się, że ma ono służyć przede wszystkim do płatności, a nie jako inwestycja lub rachunek oszczędnościowy. Dlatego nie powinno konkurować z lokatami i innymi produktami bankowymi.
Brak oprocentowania zbliżałby CBDC do gotówki, która również nie przynosi odsetek.
Jednocześnie cyfrowa forma pieniądza mogłaby potencjalnie umożliwić bankom centralnym stosowanie nowych narzędzi polityki pieniężnej. Z tego powodu zasady dotyczące oprocentowania, limitów i zamiany środków należą do najbardziej wrażliwych elementów całego projektu.
Czy CBDC zastąpi banki?
Najprawdopodobniej nie.
Banki nie zajmują się wyłącznie przechowywaniem pieniędzy. Udzielają kredytów, finansują przedsiębiorstwa, oceniają ryzyko, obsługują płatności, oferują produkty oszczędnościowe i prowadzą relacje z klientami.
CBDC może zmienić część ich roli, szczególnie w obszarze płatności. Nie musi jednak likwidować banków.
W modelu dwupoziomowym to właśnie banki i instytucje płatnicze mają być głównym punktem kontaktu obywatela z cyfrową walutą.
Prawdziwym zagrożeniem dla tradycyjnych banków może być nie samo CBDC, lecz połączenie wielu zmian: natychmiastowych płatności, stablecoinów, tokenizacji, sztucznej inteligencji i nowych platform finansowych.
Czy cyfrowe euro jest już przesądzone?
Nie.
Europejski Bank Centralny przygotowuje technologię i infrastrukturę, ale ostateczna decyzja o emisji cyfrowego euro ma zostać podjęta dopiero po zakończeniu procesu legislacyjnego.
EBC zakłada, że pod warunkiem przyjęcia odpowiednich regulacji Unii Europejskiej może być technicznie gotowy do potencjalnej pierwszej emisji w 2029 roku. Na drugą połowę 2027 roku przewidziano rozpoczęcie dwunastomiesięcznego pilotażu obejmującego między innymi płatności między osobami oraz płatności w sklepach i handlu internetowym.
Cyfrowe euro ma według obecnych założeń uzupełniać gotówkę, być dostępne do podstawowego użytku bez opłat oraz działać w sklepach stacjonarnych, internecie i płatnościach między osobami.
To nadal projekt w przygotowaniu, a nie pieniądz znajdujący się już w powszechnym obiegu.
A co z cyfrowym złotym?
Narodowy Bank Polski analizuje rozwój CBDC w innych państwach i publikuje opracowania dotyczące cyfrowego pieniądza banku centralnego. Nie podjął jednak decyzji o emisji cyfrowego złotego.
Polska może więc obserwować doświadczenia innych państw, rozwój cyfrowego euro oraz zmiany w europejskim prawie, zanim zdecyduje, czy własne CBDC jest potrzebne.
Brak cyfrowego złotego nie oznacza jednak, że Polska pozostaje poza rewolucją płatniczą. Rozwijają się płatności natychmiastowe, aplikacje mobilne, systemy tokenizacji oraz infrastruktura rozliczeń elektronicznych.
Cyfrowy banknot czy cyfrowa smycz?
CBDC może stać się jednym z najważniejszych wynalazków finansowych XXI wieku.
W najlepszym wariancie będzie bezpiecznym cyfrowym odpowiednikiem gotówki: prostym, powszechnie dostępnym, odpornym na awarie i chroniącym prywatność użytkownika.
W najgorszym wariancie może stworzyć system, w którym niemal każda transakcja będzie rejestrowana, analizowana i uzależniona od infrastruktury kontrolowanej przez niewielką liczbę instytucji.
Sama technologia nie rozstrzygnie, który scenariusz zwycięży.
Najważniejsze będą zasady dotyczące dostępu do danych, płatności offline, prawa do gotówki, możliwości blokowania środków, limitów portfela i odpowiedzialności instytucji za awarie.
CBDC nie jest więc wyłącznie nowym sposobem płacenia.
To pytanie o to, czym w przyszłości będzie pieniądz: publicznym dobrem służącym obywatelowi czy cyfrową usługą, do której dostęp zależy od działania systemu i decyzji jego administratorów.
W następnym reportażu:
Cyfrowe euro – nowy pieniądz Europy czy eksperyment na setkach milionów ludzi?
#PieniądzPrzyszłości #CBDC #CyfrowaWaluta #CyfrowyPieniądz #CyfroweEuro #CyfrowyZłoty #BankCentralny #PłatnościCyfrowe #PortfelCyfrowy #FinTech #BankowośćCyfrowa #PłatnościOffline #Prywatność #Cyberbezpieczeństwo #Blockchain #Tokenizacja #NowoczesneTechnologie #TechnologiePrzyszłości #GospodarkaCyfrowa #FutureJumpTechnology

Komentarze
Prześlij komentarz